Jak wygląda codzienna pielęgnacja skóry twarzy z produktami The Ordinary? Moja rutyna i efekty po 3 miesiącach.
Jak wygląda codzienna pielęgnacja skóry twarzy z produktami The Ordinary? Moja rutyna i efekty po 3 miesiącach – to pytanie zadawałam sobie, zanim w lutym 2023 roku postawiłam na minimalistyczną, ale skuteczną linię kosmetyków. Marka podbiła serca miłośników pielęgnacji przystępnymi cenami i przejrzystym składem. Czy jednak seria serum i kremów sprawdzi się w długim terminie? Oto moje doświadczenia.
Dlaczego akurat The Ordinary?
Zanim przejdę do szczegółów, warto wyjaśnić, co wyróżnia tę markę. The Ordinary stawia na „czyste” formuły bez zbędnych wypełniaczy, a każdy produkt zawiera kluczowy składnik aktywny w wysokim stężeniu. Dla porównania – gdy inne marki oferują serum z 5% niacynamidem, tutaj znajdziemy aż 10%. Cena? Zaskakująco niska – większość kosmetyków kosztuje między 30 a 70 zł.
Pamiętam swój pierwszy raz w drogerii online: „Czy na pewno potrzebuję aż siedmiu buteleczek?” – myślałam, przewijając strony z opisami. Ostatecznie wybrałam cztery produkty, które miały rozwiązać moje problemy: przetłuszczającą się strefę T i zaczerwienienia.
Poranna rutyna krok po kroku
Moja pielęgnacja opiera się na zasadzie „warstwowania” – nakładam produkty od najlżejszych do najgęstszych. Oto jak to wygląda:
- Oczyszczanie: Żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (nie The Ordinary, ale uzupełniam nim rutynę).
- Tonik: „Glycolic Acid 7% Toning Solution” – delikatny peeling chemiczny, który przygotowuje skórę na kolejne kroki.
- Serum: „Niacinamide 10% + Zinc 1%” – redukuje sebum i wyrównuje koloryt. Powiem wprost: pierwsze dwa tygodnie to była walka z lepką konsystencją, ale efekty wynagrodziły dyskomfort.
- Nawilżenie: „Natural Moisturizing Factors + HA” – lekki krem, który nie zapycha porów.
Wieczorny rytuał: detoks dla skóry
Wieczorem skupiam się na regeneracji. Kluczowy jest tu „Retinol 0.5% in Squalane” – wprowadzałam go stopniowo, tylko 2-3 razy w tygodniu, by uniknąć podrażnień. Po miesiącu zwiększyłam częstotliwość. Dla kontrastu: droższe retinole z apteki często zawierają dodatkowe olejki, które u mnie powodują wysyp „mini krostek”.
Efekty po 90 dniach
Trzy miesiące to wystarczający czas, by ocenić działanie kosmetyków. Co się zmieniło?
- Mniej błyszczenia: Strema T przestała świecić się jak latarnia morska już po 6 tygodniach.
- Wyrównany koloryt: Zaczerwienienia wokół nosa zmniejszyły się o ok. 70% – sprawdzałam porównując zdjęcia!
- Gładsza tekstura: Retinol zmiękczył drobne niedoskonałości, choć początkowo skóra była suchsza niż Sahara.
Jedyna wpadka? Pewnego wieczoru nałożyłam za dużo kwasu glikolowego. Efekt: czerwona mapa świata na twarzy przez dwa dni. Na szczęście „B5 Panthenol” z innej marki uratował sytuację.
Czy The Ordinary to „must-have”?
Dla osób, które lubią eksperymentować i rozumieją potrzeby swojej skóry – tak. To nie są kosmetyki „wsadź i zapomnij”. Trzeba uważać na łączenie składników (np. witaminy C z niacynamidem to zły pomysł) i obserwować reakcje. Ale jeśli szukasz skuteczności bez zbędnych dodatków – warto dać im szansę.
Wasza kolej: Macie swoje ulubione produkty The Ordinary? A może próbowaliście podobnych marek jak Inkey List? Podzielcie się w komentarzach!
Related Articles:
- Dla kogo polecane są książki o diecie paleo („Paleo w praktyce”) i jak zacząć ją stosować?
- Poduszka ortopedyczna Tempur Original Pillow vs. ergonomiczna poduszka z pianki memory – porównanie wsparcia dla kręgosłupa i komfortu snu.
- Jakie świece zapachowe Bath & Body Works są najbardziej popularne i dlaczego?

Lewan Dolidze – Twój gruziński przewodnik po zdrowym stylu życia
Imię i nazwisko: Lewan DolidzePochodzenie: Tbilisi, GruzjaWiek: 38 latZawód: Dietetyk kliniczny, trener personalny, pasjonat górskich wypraw i naturalnej kuchniWykształcenie:
Magister dietetyki na Uniwersytecie Medycznym w Tbilisi
Kursy z zakresu psychodietetyki i medycyny funkcjonalnej w Wiedniu i Krakowie






